Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2016

Niebieski Kapturek

Historia powstawania tego sweterka jest długa, bo robiłam go prawie 8 miesięcy (!!!). Niczym Penelopa... dziergałam, a następnie prułam i znowu poprawiałam i prułam, aby osiągnąć DZIEŁO doskonałe. Udało mi się uzyskać efekt bardzo zadowalający, sweterek wyszedł taki jaki miał być i gdy już go uprałam, zblokowałam i założyłam taki "gotowy" wtedy poczułam żal, że jednak muszę się z nim rozstać. W końcu 8 miesięcy to kawał czasu... i zżyliśmy się ze sobą... ;)





Sweterek został zamówiony przez Bardzo Ważną Osobę jako prezent dla Żony. I to już było nie lada wyzwanie (!) - miał to być sportowy sweterek z kapturem i kieszeniami, czyli taka wełniana bluza z kapturem. 

Tak się prezentuje w całej okazałości :)




Wybrany wzór o wdzięcznej nazwie Lempicka, według którego przyszło mi go dziergać, nie posiadał kieszeni. Na zdjęciach widać mój własny pomysł na kieszonki i ich "ukrycie" w bocznym szwie, może nie nowatorski, ale kosztował mnie kilka "pruć". Ostatecznie wyszło mi to całkiem nieźle i pewnie jeszcze nie raz z tego sposobu skorzystam.


Z kieszeniami, mimo że ich wykonanie nie było opisane we wzorze, dzielnie sobie poradziłam, jestem naprawdę zadowolona z efektu. Są dokładnie takie jakie miały być - na tyle głębokie, aby ręce się zmieściły, a przymocowane zostały "łańcuszkowym" sposobem do wewnętrznej strony przodu sweterka, zatem niewidoczne :) Do wykonania wnętrza kieszeni użyłam innej, dużo cieńszej włóczki w bardzo podobnym kolorze (wprawne oko wychwyci różnicę ;)).


Sweterek posiada z przodu i z tyłu wzór jodełki, który pięknie podkreśla dobrana włóczka. Jest to Leizu Worsted Blue Print ze sklepu U Chmurki w pięknym królewskim kolorze niebieskim. 
Jodełka stała się wyraźna po praniu i zblokowaniu całej dzianiny (wcześniej wzór nie był bardzo widoczny) i wówczas dało się zauważyć ten efekt 3D wyeksponowany dzięki użytej włóczce. To właśnie wełna merino, tutaj wzbogacona o dodatek szlachetnego jedwabiu, ukazała całe jego piękno.

Tak prezentuje się z przodu...


...tu  zbliżenie na jodełkę...

 i z tyłu...



Kolejnym wyzwaniem okazał się kaptur. Ten opisany we wzorze i wykonany zgodnie z opisem wyszedł bardzo, bardzo ogromny - sięgał do pasa (!) i był naprawdę szeroki i ciężki. Oryginalny projekt swetra został wykonany z mieszanki wełny z alpaką, są to włóczki dużo lżejsze od merynosa, i mimo, że dokładnie obejrzałam wszystkie wykonania tego sweterka to tak ogromnego kaptura nie wypatrzyłam. 
Zatem postawiłam przed sobą kolejne wyzwanie i zmodyfikowałam wzór tak, że wyszedł taki jaki chciałam, mieści głowę, ale nie zakrywa twarzy i lekko układa się przy szyi. 



 Dobrze się też prezentuje "w spoczynku" - tak jak kaptur w sportowej bluzie.


 Jeszcze ujęcia z profilu...

...rękawy też mają swoją jodełkę ;)
Wszystkie wykończenia są robione i-cordem, dzięki temu brzegi, rękawy i kaptur ciekawie współgrają z jodełką :)

Szczegóły:

wzór: Lempicka autor: Christa Giles
włóczka : Leizu Worsted (90% wełna merino superwash, 10% jedwab) - zużycie 6 motków
druty: 5mm

kieszenie
włóczka: Sock Malabrigo w kolorze Impressionist Sky - zużycie około 0,4 motka
druty: 3,5mm


RESUME:
Pierwszy raz dziergałam z tej włóczki (jest wspaniała, zniosła dzielnie wiele pruć i wciąż jak nowa)
Pierwszy raz dziergałam tak duży projekt (przeżyłam :), ale łatwo nie było ;))
Pierwszy raz robiłam kieszenie i dodatkowo ukryte w bocznym szwie (wyszło super, a ile stresu ;))
Pierwszy raz robiłam kaptur (wyszedł idealnie, mam nadzieję, że uda mi się go jeszcze kiedyś powtórzyć, bo tego z opisu nie polecam)
Pierwszy raz zastosowałam i-cord do wykończenia dzianiny (bardzo mi się to spodobało, efektowne i niebanalne brzegi)
Pierwszy raz wszywałam suwak (to było kolejne wyzwanie i wyszło całkiem nieźle, robiłam to ręcznie i udało się również za pierwszym razem ;))


Sweterek został przekazany Właścicielce, miałam okazję z Nią rozmawiać i chyba się spodobał :) Bardzo mnie to cieszy, bowiem kosztował mnie wiele pracy - dużo się podczas tego czasu nauczyłam. 


To była dla mnie prawdziwa lekcja cierpliwości i pokory... na szczęście w kolorze blue... :)

Do napisania ! 


PS. Zdjęcia zrobiła Renia, której bardzo dziękuję za cierpliwość i fajne ujęcia ;)